Lato- suchym, mokrym, wietrzystym, pachnie piaskiem. Grecja- najdelikatniejszym różowym kwiatem z długimi, zółtymi, sterczącymi pręcikami. Pierwsze potajemne podróże- wilgotnym jak po deszczu powietrzem- świeżym i lekko zimnawym jak to o poranku. Wigilia- sznurem kolorowych światełek choinkowych, przeleżanych i przeszłych pudłem świątecznych szpargałów. Samotność- zimno, zmieszane z niczym. Mama- krem nivea+maliny.
Każde wydarzenie, przeobraża się we wspomnienie. Każde wspomnienie jest naszą historią.
Łatwo jest kochać ładnych. Pełnoustnych, długonogich, puszystowłosych, zadbanopalcych, dużookich i wypiętopiersich.
Tak pięknie wzdychamy do gładkich twarzy i ciał. Codziennie oceniamy w
ułamkach sekundy, nawet tego nie zauważając.
Każda twarz jest na swój sposób ciekawa, duży nos,małe oczy,
zielone włosy. To wszystko sprawia, że w jakiś sposób przyciągamy.Taka nie
oczywistość urody jest czasem jak lep.
She is:
Pani poniżej, to Rossy de Palma. Hiszpańska aktorka z niezwykle kontrowersyjną urodą. Docenił ją w niejednej roli reżyser- Pedro Almodovar. Doceniam ją i ja za to, że postanowiła pozostać w swojej skórze. Wydobyć z siebie to co najpiękniejsze i negatywny obraz przedstawić jako swój największy atut- znak rozpoznawalny, własną markę. To jest niesłychanie trudna umiejętność, którą posiadają jedynie ludzie znający swoją wartość (będący silni i piękni, poza ciałem i całą materią).
Grudzień wybił swój pierwszy dzień kalendarzowy niczym Mike Tyson, wybijając cios prosto między oczy. Bach ! Padasz. Ziemia nadal stoi w miejscu, a Twój świat się toczy. Rozpoczyna się karuzela, szybciej i szybciej, kręci się, a pięściarz jest zbyt nikły by ją zatrzymać. Wiesz, że robi Ci się niedobrze ale wiesz też, że i tego również nie jesteś w stanie zatrzymać. Niektóre sprawy splatają ręce i czekasz na dalszy nie będący Twoim wyborem bieg wydarzeń.
Tej zimy zafundowałam sobie Skandynawie, pożegnałam piękną jesień.
Do całowania, pieszczot, podziwiania. Nieśmiało wychylające się spod materiału, zakryte niczym ciężką, czerwoną kurtyną czekającą na odkrycie najpiękniejszego widowiska. Ich subtelność, gubi oczywistość ponętności kości.
" I zmienił sposób patrzenia na nią. Łaknął ją wszystkim. Z jej ramion osunął się zwiewny, granitowy, nie kryjący żadnej tajemnicy jej ciała materiał. Rozbity z podniecenia oddech, sutki, wiodące jego oczy i ręce- nie dalej idące jak do bliskości jej ciała."
Nigdy nie robię rachunku sumienia w
ostatni dzień roku. Nie zliczam czego nie zrobiłam, a co udało mi się
osiągnąć. Po prostu któregoś dnia nie mogę zasnąć. Nie czuję spełnienia .
Nie jestem " do końca" sobą, nie posiadam "dostatecznie tej " miłości,
" w sumie " nie to chciałam zrobić, znowu zbyt mocno tęsknię.
Nie
śpię i nie ma to nic wspólnego z umysłową regeneracją. Przeciwnie. Nie
mogę wziąć chemii w pigułce uśnieżającej ten dziwny ucisk...wszędzie.
Opadam z sił, wiedząc, że przyszło mi żyć tu ze sobą bez możliwości
wyzbycia się kilku spraw. Jedyne co mogę zrobić, to poruszyć samą siebie
do przodu. Być kukiełką we własnych rękach. Żyć pięknie, jak za moimi
zamkniętymi oczami , ale wiesz co wtedy robię ?
Sznurek, tabletki, narkotyki, żyletki, odkręcenie gazu lub głowa w piekarniku, skok przez okno bądź z wysokiego wieżowca, wprost na ulice w godzinach szczytu.To najprostsze sposoby na skończenie niezbyt klawego życia.
Dlaczego piszę najprostsze ? Bo szybkie, bez ratunku, bezpowrotnie.
Właściwie chyba to na tym polega sensacja zabójstwa.
Czy nie tym samym, tylko w zwolnionym tempie jest dla niektórych życie ? Oto lista nieświadomych zamachów na siebie :
Przykłady :
Przekonania
1. Jestem beznadziejny --> Oni są beznadziejni--> Nie nadaje się do tego --> To jest nie do nauczenia,
2. Taki się urodziłem, nic na to nie poradzę --> Ty masz lepiej, bo jesteś z normalnej rodziny--> Oni, to
mogą, bo to oni a ja to ja i nic tego nie zmieni,
3. Nie ma sensu tego robić i tak nic z tego nie będzie --> Po co mam to robić ? --> Strata czasu --> A co ja na tym zyskam? bez sensu.
4. Wolę pospać dłużej, wszystko inne poczeka --> Ej no przejdę jeszcze tylko jeden level, bo zostało mi mało życia !
Stosując uogólnienia, stawiamy na dzień dobry krzyżyk na nowo poznanej osobie, korzystając z szufladek myślowych, segregujemy wszystkich niczym majtki i skarpetki. To smutne, bo więcej się na tym traci niż zyskuje. Wyzerujcie kochani.
Uogólnienia
- Hę, bogaty to pewnie nieźle nakradł albo kombinuje.
- Do serca mężczyzny trafisz tylko przez żołądek.
- U nas jest wiecznie brzydka pogoda.
- Gdyby był dobrze wychowany, to by się tak nie zachował..
- Bez gwarantowanej pogody nie ma wakacji.
- Zapomniałeś o naszej rocznicy, pewnie już mnie nie kochasz !
- Gdyby uczciwie można było się dorobić, to każdy byłby bogaty.
- Czy Ty w ogóle myślisz ?
- Biednemu zawsze wiatr w oczy.
- Ee temu się udało, głupi ma zawsze szczęście.
- Aaaa bo ja to mam pecha, a Ty to masz farta.
- Wszystkie rude, to fałszywe suki.
A teraz NA PEWNO MYŚLISZ O MNIE, ŻE JESTEM... Nie dziękuję, wolę nie wiedzieć.
Wszystkie wyżej wymienione przykłady, to Twoje osobiste kajdanki, które sam sobie nakładasz i żeby było śmieszniej połykasz kluczyk. Jak tu być szczęśliwym skoro ciało skrępowane ? Hę ? Podrapać się nie da, nosa wysmarkać nie da, upleść warkocza, zrobić obiad noo nie da się! Powoli umierasz obserwując wszystko czego nie możesz zrobić, bo w końcu pożarłeś kluczyk. Rośnie frustracja, ciśnienie, irytacja i tym karmimy małe siedzące w Nas zwierzątko, zwane CHAM.
Identycznie jest z naszym umysłem ! Im więcej ograniczeń myślowych sobie tworzysz, tym większą pętle zaciskasz na swojej szyi. Niestety czasami nieświadomie, twierdząc, że na nic nie masz wpływu, a wszystko zależy od losu. Więcej w bzdury proszę nie wierzyć !
Jeśli trafiło Ci się chociaż raz dopasować, jedno z tych brzydkich twierdzeń do siebie, to od razu działaj i czytaj głośno, byleby na odwrót ! Poradzę sobie z tym, zawsze jest sens spróbować czegoś nowego, nie mam wpływu na to, kto mnie urodził ale mam wpływ na to kim jestem, dzisiaj jest mój dzień !
Brakuj siebie każdego dnia. Co to znaczy? Tęsknij za prawdziwą/ym Tobą, by zawsze dążyć do "JA" idealnego .